Strona:PL Trolopp - Tajemnice Londynu.djvu/584

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


zmarszczki, oznakę cierpień, napiętnowanych pasmem boleści i goryczy.
Dwa, że tak powiemy, przeciwne charaktery malowały się na jego fizjonomii: wrodzona energia, któréj ogień przerwami ogrzewał ogół tych spustoszonych rysów, i zwątpiałe znużenie, zniechęcenie, jakiś trud przytłaczający wojownika, już kilka kroć pokonanego.
Przybycie lairda w podobnéj chwili było prawdziwym razem pioruna dla godnéj pary. Mistress Gruff, jak powiedzieliśmy, padła na stołek, a zacny jéj małżonek otworzył wielkie zgłupiałe ślepie i całą garścią rwał kędzierzawe faworyty.
Angus nie uważał na ich pomięszanie. Przybliżył do ognia nasiąkłe deszczem bóty i rzucił na stół czapkę zdobną gałązką cisową.
— Jestem strudzony, rzekł, przygotujcie mi pokój.
— Wasz pokój! powtórzył Gruff klnąc; wasz pokój Mac-Farlane!... Niech mię djabli porwą, jeżelim się spodziewał widzieć was dziś wieczór... Tak Mac-Farlane... albo Wasza Wielmożności, jak tam was nazywają; na honor! do djabła! nie spodziewałem się!
— Czy mój pokój zajęty? spytał laird.