Strona:PL Trolopp - Tajemnice Londynu.djvu/53

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


fan więc musiał pełnić obowiązki ochmistrzyni. — Rzeźko idąc po chodniku Cheapside, dumnym był z tak miłych towarzyszek. Klara szła milcząca i zamyślona, uśmiéchała się niekiedy machinalnie, albo przez grzeczność, słuchając żartów swego kuzyna. Anna wytężała cały swój organ słuchu i nie przypominała sobie, aby kiedykolwiek widziała równie dowcipnego jak Stefan człowieka.
W miarę jak się zbliżali do kościoła, Stefan tracił wesołość. Pięcioletni pobyt w uniwersytecie znacznie osłabił w nim zapał do pobożności, który niegdyś także przywiózł był z sobą ze Szkocyi. Zawsze on był dobrym chrześcijaninem, ale kazanie, a po nim psalmy zdawały mu się miernie pociągającą perspektywą,.
— Kochane moje kuzynki, rzekł nagle, wchodząc z Fleet-Street do Inner-Temple, jestem szkaradnie roztrzepany!
— Dla czego? zapytała Anna.
Klara nie słyszała.
— Bo zapomniałem o moim bardzo ważnym kliencie.
Stefan wymówił ten wyraz z niejaką dumą. Klient ten był bowiem piérwszym jego klientem.