Strona:PL Trolopp - Tajemnice Londynu.djvu/494

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


nie widziały. Ten ruch, wrzawa, słowem cały ten piekielny sabbat, nie obudzał w niéj żadnego wrażenia, z którego mogłaby sobie zdać sprawę.
Czuła mocny i gwałtowny ból głowy; zbytek wszakże cierpienia oszczędził jéj wszystkich jego okropnych szczegółów.
W chwili gdy wrzawa dochodziła swego szczytu, i gdy mała kobiéta nie mogła już nieść pomocy swéj towarzyszce, prawie bezsilnéj, jakiś piorunujący głos dał się słyszeć niby z jednéj ściany sali.
— Cicho niegodziwce! cicho poczciwe moje chłopaki! rzekł napełniając salę jak gdyby tony organów, albo do djabła! jeżeli się nie uspokoicie, dam wam dziś mniejszą racyą wódki!
Rozkaz ten sprawił czarodziejski skutek.
Mężczyzni umilkli, a kobiéty szybko wróciły na swe legowiska. Głos obijał się jeszcze długo o ściany sali, chociaż już w niej panowała zupełna cichość.
Mimo otrętwiałości w jakiéj się znajdowała lady Joanna, ten nadludzki głos sprawił na niéj straszliwe wrażenie. Instynktownie spojrzała ku miejscu, z którego zdawał się pochodzić i ujrzała paszczę szerokiéj, akustycznéj rury.