Strona:PL Trolopp - Tajemnice Londynu.djvu/462

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Ślimak odszedł, wyprowadzony przez ładną Madge, swą żonę, która oświadczyła, że jest zadowoloną z wieczoru, i powlokł za sobą nieszczęśliwą Loo. Inni goście poszli za przykładem Ślimaka, rzuciwszy wszakże poprzednio z religijném poszanowaniem kilka kawałków płótna na żywe lub martwe ciała obu walecznych szermierzy.
A jednak zostało jeszcze kilka osób w szynkowni pod fajką i garnkiem.
— No, Peg! rzekł Bishop burker, uwolnij mię od twéj obecności, moja stara... No Assy! ruszaj spać!... ruszaj natychmiast!... mamy tu mówić o interesach!
Peg-Witch, ruda Assy, nie czekały powtórzenia tego rozkazu i uciekły pomrukując pokornie.
Bishop pozostał sam w piérwszéj izbie. Bob wcisnął się do głównéj sali.
— Czy Wasza Wielmożność, rzekł do Patersona, którego twarzy nie widział, ma mi co do rozkazania?
— Żądałem od Peg-Witch, aby mi dostarczyła łotra bez bojaźni i serca, przemówił Paterson; ale! co widzę, to ty Bobie... Peg na honor dobrze wybrała...