Strona:PL Trolopp - Tajemnice Londynu.djvu/45

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Ślepy nie ruszył się z miejsca podczas naszéj wodnéj wycieczki i kazał sobie podać drugi kubek słodzonego wina. — Usłyszał zapewne odgłos danego policzka, bo wstał nagle, wyciągnął szyję, a twarz jego, zwykle bez wyrazu, malowała ciekawość posuniętą aż do namiętności.
— To herod baba, pomyślał, ale jaka silna!
Zuzanna doznała strasznego wstrząśnienia. — Ciemny ogień zabłysł w głębi jéj oka. Silna natura oburzyła się na taką zniewagę, zdawało się, że skoczy i odda raz wymierzony; całe jéj gibkie, muszkularne ciało skupiło się nagle jak wspaniały tułów młodego i składnego rysia, mającego się rzucić na swą zdobycz.
— Ho! ho! pomyślał sobie kapitan, stawię szylling przeciw sześciu pensom, ze moja godna przyjaciółka dostanie za swoje... mojém zdaniem nie byłoby to nic złego.
Mistress Burnett to samo pomyślała, bo z twarzy jéj zniknął karminowy kolor, drżała.
Ale piękna dziewczyna, wstrzymując swe uniesienie, założyła z powagą ręce na piersiach.
Ślepy westchnął, jakby mu ciężar jaki spadł z serca.
Zuzanna nie mówiąc ani słowa, powoli przesunęła się przez kantar i wyszła z szynkowni.