Strona:PL Trolopp - Tajemnice Londynu.djvu/427

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


— Biédna siostra! pomyślała Anna, już kilka nocy tak cierpi... Ale o Boże! czyż on nie wróci? Boże! spraw niech wróci!
Krótkie i wnet powtórzone kołatanie dało się słyszeć u drzwi od ulicy.
Anna wyskoczyła z łóżka. Wybiegła przez otwarte zawczasu drzwi na schody; a cała drżąca od zimna i zawstydzona własną troskliwością pochyliła się na poręcz, aby widziéć, aby słyszéć wszystko.
Mistress Mac-Nab wkrótce pokazała się także na schodach. I ona czuwała również: bo miłość matki nie zasypia, podobnie jak miłość kochanki. Spotkała Stefana w chwili, gdy mu służąca drzwi otwierała i obsypała go pieszczotami i zapytaniami. Stefan był bardzo smutny. Anna mogła go tylko widzieć gdy wstępował na schody; ale było to dla niéj dosyć. Uspokoiła się, ale zakazem była niepocieszoną smutkiem swego kuzyna.
Słuchała.
Stefan wszedł do pokoju matki. Anna zaledwie z całéj rozmowy dosłyszeć mogła nazwiska Franka Percewal, które Stefan wymówił z bolesném wzruszeniem, i kilka wykrzyników podziwienia mistress Mac-Nab. Biédna dziewica