Strona:PL Trolopp - Tajemnice Londynu.djvu/420

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


tycznym egoizmem. — Ale zgryzota potrafiła przebić się przez szczeliny tego pancerza, i, jak cienki, ostry i zatruty puginał, wtłoczyła się w głąb serca, gdzie niemiłosierna ręka bodła nią bez ustanku na wszystkie strony; hrabia więc cierpiał okropnie.
A nie miał sposobu uderzać nawzajem, oddawać cios za cios, ranę za ranę!
Był on jak lew w bajce, któremu pomiędzy gęstą grzywą tkwi żądło ossy. Rzucał się, czerwienił, przeklinał.
Hrabia de White-Manor miał lat około pięćdziesiąt. Rysy jego twarzy nieco podobnéj do twarzy Briana, cechował zupełnie odmienny wyraz. Na fizyonomii jego malowała się głównie zgryzliwa otrętwiałość połączona z cholerycznemi symptomatami, co z wiekiem wysiąkają się na twarzy niektórych ludzi porywczego temperamentu.
Hrabia był długi czas jednym z najwyuzdańszych birbantów Londynu. W roku l825 O’Connell zniesławił go przydomkiem wieprza, i nigdy wielki ten trybun Irlandyi trafniéj i sprawiedliwiéj nikogo nie zdefiniował. Hrabia w rzeczy saméj znał tylko występek ze strony haniebnéj, ciężkiéj, materyalnéj. — Uwodził mocą złota i za