Strona:PL Trolopp - Tajemnice Londynu.djvu/416

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Rio-Santo ucałował rękę lady Campbell i szybko pobiegł ku wejściu do teatru.
— Jutro wszystko się skończyć musi! szepnął; ten wypadek powinien przyśpieszyć rozwiązanie, i za jaką bądź cenę muszę zostać mężem miss Trewor.
— Biédny Frank! powtórzyła lady Campbell; musi być bardzo nieszczęśliwy!... Ale drżę na samą myśl, że i markiz także mógł być ranionym... Jakiżby to okropny cios było zadało temu kochanemu dziecku!...
Signora Briotta zbierała nieprzeliczone mnóstwo wieńców i oklasków. Wyższe galerye, milczące zupełnie wciągu opery, o mało co nie zawaliły się, tyle teraz łoskotu sprawiały nogami tłumy widzów.
W loży piekielnéj, mały Francuz Lantures-Luces rzucał się jak waryat. Ciskał wieńce, bukiety, wołał: bravo! delicieux wery tuell!
Zuzanna i hrabina de Derby znowu zostały same w loży; skończyły się wizyty. Dobra i uprzedzająca hrabina mówiła o Brianie, a uszczęśliwiona Zuzanna słuchała chciwie każdego jéj słowa. Gdy lady Ofelia zamilkła, Zuzanna naiwnie jéj podziękowała, wydając tym sposobem swą tajemnicę, jak gdyby nie wiedziała, że na