Strona:PL Trolopp - Tajemnice Londynu.djvu/377

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


, którą jedném słowem mógł sobie przywłaszczyć; pełną czarą pił namiętność błyskającą z pod przymkniętych do połowy oczu Zuzanny; był zwyciężony.
— Tak jest, będę cię pani kochał, rzekł nakoniec cicho, zgłębi duszy; oddam ci pani wszystko co oddać mogę... Wiele rozsądnych osób ma mnie za szalonego, i ja sam czasami nie wiém co myśleć o sobie... Ale czekaj pani!...
Brian sucho ostatnie słowa wymówił. Oko jego dopiéro namiętnie wpatrujące się w piękną duszę Zuzanny, rzuciło teraz w głąb sali błysk pełen goryczy i gniewu.
Spostrzegł w przeciwległéj loży drzemiącą, znudzoną twarz swego brata, hrabiego White-Manor.
— Pani, zaczął znowu — usiłując przybrać maskę zwykłéj zimnéj krwi, jeżeli mię pani za dziesięć minut jeszcze kochać będziesz, ja nawzajem kochać cię będę przez całe życie. Wstał i wyszedł nagle zostawując Zuzannę zdumioną.
Lady Ofelia, z delikatnym taktem kobiéta, umyślnie nie uważała na to co zaszło, i zupełnie oddała się słuchaniu finału drugiego aktu, który w téj chwili śpiewano.