Strona:PL Trolopp - Tajemnice Londynu.djvu/317

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


które on sobie przywłaszcza? On nie pogardza niczém: chustki fularowe, bawełniane, zegarki, poły od sukni, które umie uciąć tak, że właściciel tego nie czuje; wszystko u niego jest dobre. Ma miejsce na wszystko; jego ręce bez ustanku napełniają się i znowu wypróżniają.
Patrz na niego dobrze czytelniku! oto policyant w złym humorze, który go schwytał na uczynku. Człowiek nasz obraca się i jak najprzyjemniéj do niego uśmiecha.
— Co za szczęście, że pana spotykam, mości Handcuffs, rzecze mu z największą grzecznością; — jakże się ma szanowna mistress Handcuffs?... zapewne dobrze... tak bym pragnął. Już od tygodnia szukam pana, chciałem panu zrobić mały prezencik.
Policyant uśmiecha się nawzajem wyciąga rękę, i dostaje suwerena, który umie chować z taką zręcznością, że o milę nawet poznanoby w nim byłego złodzieja.
— Dobra noc! mówi znowu nasz człowiek, moje najniższe uszanowanie szanownéj małżonce.
I spokojnie prowadzi daléj przerwane swoje interesa. Bierze i bierze nieustannie! Jeszcze raz