Strona:PL Trolopp - Tajemnice Londynu.djvu/310

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


szém brudném piekle, potępieńcy... Ja dziś funduję!...
— Dobrze, mój mały panie Ślimaku odpowiedziała Peg wkoło kłaniając się.
— Nie jestem mały! zawołał zagniewany Ślimak, uderzając słabą swą pięścią w kulawy stół; jestem słuszniejszy od mej siostry Loo, żony Micha.. a Mich ma sześć stóp i pięć cali... wódki, ty narzeczona kata!
Peg-Wich znowu ukłoniła się, uśmiechnęła i poszła przynieść napój żądany.
Zwykle, właścicielki szynków nie poniżają się tak dalece i siedzą nieporuszone po za swémi kantorami, ale etykiety nie znano pod fajką i garnkiem, a Peg-Wich nie była to kobiéta dobrego tonu, w rodzaju mistress z szynku pod godłem Korony, iżby miała robić tyle ceremonii ze swoimi gośćmi.
— Czy chcesz pić Loo? spytał Ślimak.
— Ja zawsze mam pragnienie, odpowiedziała Loo, daj tytoniu Mich.
— Widzisz, Mich, zaczął znowu Ślimak, chciałbym ci otworzyć karyerę, ponieważ jesteś kochankiem mojéj siostry, któréj zastępuję miejsce ojca, bo nasz do djabła! jest poczciwym człowiekiem.