Strona:PL Trolopp - Tajemnice Londynu.djvu/307

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


tylko gości smutnéj miny, którzy pili i palili fajkę w parlour.
Kiedy niekiedy, niektóre z biédnych dziewcząt już nam znanych pokazywały, przy wątpliwém światełku kopcącego kinkietu, swe twarze dziecinne, zużyte, znędznione, zestarzałe, i znowu wychodziły dla zajęcia napowrót swych stanowisk na przyległych chodnikach i prowadzenia nikczemnego rzemiosła swego.
Potém, w miarę jak zbliżała się godzina rozpoczęcia widowiska, przybywali inne goście i pili po szklance wódki w kantorze.
— Wejdź, Mich, wejdź piérwszy kochany szwagrze, rzekł zewnątrz głos przykry i piskliwy. Cóż u djabla! jestem przecie człowiekiem i znam się na grzeczności.
Prawie natychmiast dwie pary przebyły kantor i weszły do głównéj sali.
Obie te pary były wielce godnemi widzenia. Piérwszą stanowiła mała dziewczyna, mogąca mieć lat trzynaście, i około czterdziesto-letni wysoki chłop, który ją prowadził pod rękę. Ta mała dziewczyna zawierała w sobie wszystko to, co tylko razić może w młodocianych wyrzutkach rodu ludzkiego, będących najobrzydliwszą hańbą Londynu. Delikatna, chuda; nad-