Strona:PL Trolopp - Tajemnice Londynu.djvu/261

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


ne narzędzie i obojętnie zmierzył głębokość rany.
Jakób nie mógł już dłużéj wytrzymać. Lekko przycisnął klamkę.— Drzwi się otworzyły. Dwaj nieznajomi nie uważali na to. Jakób mógł słyszeć, ale nic już nie mógł widziéć.