Strona:PL Trolopp - Tajemnice Londynu.djvu/115

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Był to Francuz śmieszny, w średnim wieku, zwyczajnego wzrostu, pospolitych rysów twarzy. Jego kędzierzawe, upomadowane włosy wiły się w kształcie podkowy po nad wązkiém czołem, podług niewdzięcznéj mody zwanéj à la Louis Philippe. Ubranie nacechowane było przesadą i nadzwyczajną chęcią podobania się; w innych salonach byłoby bardzo gustowną toaletą, lecz w Trewor-house najwyższą elegancyę stanowiła sama tylko dobrze zrozumiana prostota ubioru. Dla uzupełnienia opisu pana Lantures-Luces, dodamy tylko, że lubił aby o nim mówiono i okropnie szeplenił, przytém uśmiéchał się jak człowiek pewny swego uśmiechu i nosił podwojną lorynetkę, którą z niejakim talentem wywijać umiał.
Miernego urodzenia posiadał przyzwoity majątek, dowcip jego dostatecznym byłby może dla bardzo skromnego człowieka; ale Lantures-Luces zbyt był próżnym. Rio-Santo, którego widział on samą tylko zewnętrzną stronę, zawracał mu głowę. Mordował się chcąc naśladować ten wzór niepodobny do naśladowania. Bóg postawił między nimi przedział, nakształt stopni dzielących bohatera od żołnierza, a świat łatwo odgadujący wszelkie śmieszności i umie-