Strona:PL Trolopp - Tajemnice Londynu.djvu/110

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


— A jakie powody?.... zaczęła znowu lady Campbell.
— Żeni się, odpowiedział major Borougham. Wszak o tém tylko wszędzie mówią.
Z list Maryi zniknął uśmiéch uprzejmy, zastosowany do chwili obecnéj. Głowa jéj zaczęła pałać, a ręce zesztywniały. Lady Campbell szybko na nią spojrzała.
— Jakże ona go kocha! rzekła sama do siebie.
Miss Trewor myślała o Franku Percewal; którego już nie kochała, ponieważ tak ułożono, ale który od rana do wieczoru zajmował jéj myśl wspólnie z Rio-Santem. Marya bowiem do tego już doszła kresu, że oddała markizowi połowę umysłu, jeżeli nie połowę serca. Rio-Santo zrobił na niéj wrażenie trudne do opisania, które nie było miłością, ale często miewało jej symptomata; tym sposobem wspierana radami lady Campbell, Marya nieznająca uczucia któremi ją natchnął markiz, nieumiejąca je sobie dokładnie wyjaśnić, mogła wątpić, ale mogła także wierzyć i brać za miłość ciągłe swoje roztargnienie. Łatwo jednak pojąć, że obłudna wiara napastowała tylko umysł, nie zaś serce młodéj dziewicy, które neutralne w tych zagadko-