Strona:PL Tarnowski-Szkice helweckie i Talia.djvu/208

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


DO MŁODEJ CUDZOZIEMKI,


która włosy i klejnoty swoje oddala na rzecz tyłaczy polskich

O młode dziewczę! jak jeszcze wiosenno
W duszy twej cichej, i jak w sercu czysto,
Kiedyś oddała z radością promienną
Warkocz twój cudny dla wsparcia tułaczy,
Co idą drogą stromą, szorstką, mglistą,
Którą w ciemnościach grom rozwidnia, znaczy,
Przez piekła idą!... lecz w przyszlość bez granic
Gdzie bez miłości, wszystko – za nic! za nic!
Czyś podsłuchała jakiego skowronka,
Co z pobojowisk naszych zabłąkany
Zaleciał tutaj, i gdzie twoja łąka
Wyśpiewał tobie łzy, krew, bój i rany? . . .
Czyś się wpatrzyła tak w prądy Elstery,
Gdzie tonął Polski, syn wierny i szczery?! . . .
Kiedy wśród obcych czyn twój cichy wspomnę,
Zda mi się, żeś ty Polką, o dziewczyno!
A włosy twoje obcięte i wonne
Przetkane kwiatkiem i łezką jedyną,
A jasne jako z główki białej Psychy,