Strona:PL Tarnowski-Szkice helweckie i Talia.djvu/206

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Zmartwychwstających piorunem ja wieńczę
        By więcej nie zasypiali! . . .
I mądrych „bólów własnych” doświadczeniem
        Prowadzę „prawdy” koleją,
Wolnych! miłości natchnionych natchnieniem!
        Sybiry w wiosnę topnieją! . . .
Wieczna się wiosna odrodzi w ludzkości,
        Męką Polski wymodlona,
Wolność jej, świata, ołtarzem wolności
        Choć z cierniów jest jej korona! . . .
Cóż jej, strażnicy, bram Chrześcijaństwa
        Miał Chrystus oddać w nagrodę? . . .
Koronę własną zdjął wśród pogaństwa
        Jej dał na siostry urodę! . . .
Ty lud ten kształcąc, na dzień Piastowy
        „Z macierzyńskiem powołaniem,”
Z skrzydeł mych ściągasz łańcuch wężowy,
        Oczy napełniasz świtaniem! . . .
Za taką pracę, która nieraz zdoła
        Więcej niż harty i miecze,
Litwa z Koroną i Rusią woła
        Cześć! dobrej woli człowiecze! . . .
Patrz! . . .
        Na olbrzymim krzyżu dziejowym
        To Polska ukrzyżowana!
Naga – i krwawa, w dniu judaszowym
        Śmiertelnym potem oblana!!! . . .
A tyś jej przywiódł pod krzyż pacholęta
        Coś w bożej kształcił winnicy,
I z gwoździa zdjęła, dłoń jedną ta święta,
        Dłoń krwawą, dłoń męczennicy! . . .