Strona:PL Tarnowski-Szkice helweckie i Talia.djvu/147

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Nic smętniejszego, jak uśmiech dobroduszny świątobliwego starca Piusa IX, który zdaje się opłakiwać złe swego wieku, kiedy szarpie tym męczennikiem, za łotrów odpowiedzialnym, cała hydra jego otoczenia, wszystkie matactwa rządów, które tak w zbrodnię wezbrały, że wobec ludzkości i dziejów nie mają już dziś tego prawa, jakie miewa każdy zwyczajny i pogardzony zbrodniarz!... Każde prawie złe człowieka da się wytłumaczyć, żadne złe rządów wytłumaczyć się nie da, bo w nich ono jest zasadą zbiorową, sympatyczną, która społeczeństwo urządziła tak, że się złe się jak trąd chwyta człowieka. Nigdy też katolicyzm nie zrósł się tak z Polską, mianowicie z Litwą jak dziś, kiedy satrapa moskiewski wyrzekł prawdę w Watykanie, że katolicyzm a rewolucja to dziś jedno. Tak jest i będzie jedno, ale nie w takich, co by z polityki byli katolikami, tak jak ludzie bez wiary idący z procesyami Warszawy 1861 r., – choć nie wierzymy by byli tacy!....... Dziwnie spotykają się z sobą dwa młodzieńcze uśmiechy – Hamleta, kiedy Ofelii mówi o klasztorze, i Cordelii, – kiedy nie chce powiedzieć ojcu jak go kocha, ona uśmiecha się tylko anielsko, bo słowo byłoby bluźnierstwem i uczucia doczesną mogiłą, – Toć, kiedy wielka radość wstrząśnie ci duszą, objawi nowe światy, roztopi serce, że się łzami pieśni i rozkoszy rozpłynie, to zwierz ją lasom, wodom i skałom – tylko nie ludziom,