Strona:PL Tarnowski-Szkice helweckie i Talia.djvu/067

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Pułkownikowa

Nie moje dziecię, zastępowałam – zastępować matkę można, zastąpić ją – nigdy! Czuję to, bo i mnie ją zastępowano, ale mi jej nikt nie zastąpił – ale spocznij – rozgość się nieco – to gorąco musiało cię bardzo znużyć.

Olga

O nie – w nocy spałam wybornie w pojeździe, a do dnia obudziłam się już tu, nad samym Bohem, którego oczerety ozłacał właśnie wschód słońca… wtedy pojęłam słowa poety: „I mnie matką Ukraina.”

(Siadają.)


Pułkownikowa

Dopiero dziś doszedł mnie list twój – piszesz mi, żeś się zestarzała – moje ty stare dziecko – wyglądasz jak pączek leśny…

Olga

Bogu dzięki, że ze szklarni miejskich – od czasu jak zaczęłam myśleć nad sobą, wszystko co mnie bawiło, zaczęło mnie nudzić, świetność balów i stroje straciły swoje powaby, wizyty męczyły mnie, szczebiotanie płytkich próżniaków stało mi się nieznośne – jednej operze dochowałam wiary – świat ogadał mnie, żem zakochana – w istocie zakochałam się w tajemnicach myśli i natury i zatęskniłam do szlachetniejszego świata… ciekawość przyjaciółek i domysły konkurentów wypło-