Strona:PL Tarnowski-Szkice helweckie i Talia.djvu/033

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


Do orła



Orle! my bracia, my obaj na skałach
Gnieździm się smutni, dzicy i samotni!
Orle! my bracia, razem w burzy szałach
Płyniem piorunów siecią, niepowrotni!
I siedzim niemo u najstromszych szczytów,
A chociaż gwiazdy iskrzą się z błękitów,
Milczym, aż słońce tryśnie jasną tarczą;
Wtedy zrywamy się i lecim w światy,
Gdzie innym w wichrach pióra nie wystarczą,
Płyniem ssać nektar, w chmur krwawych szkarłaty.
Orle mój, orle! ty jeden z mych druhów
Byłeś mi wierny, bo nie znasz wędzidła,
Bo gardzisz złotych blaskami łańcuchów;
Orle! niech długo niosą cię twe skrzydła,
A kiedyś przypłyń nad mogiłę moją,
Do orlej, świętej i cichej krainy,
Kędy warkocze brzozy w perły stroją,
I patrzą w jasne szafirów głębiny,
I posiądź chwilę – a potem w błękitach
Orlemi szpony wyryj gdzieś na szczytach