Strona:PL Tadeusz Boy-Żeleński - Pani Hańska.djvu/034

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


W tej epoce możemy przypuszczać, że pani Hańska była głęboko pochłonięta Balzakiem. Była w tym człowieku, wówczas w zaraniu kipiącego genjuszu, taka moc żywiołu, że trudno było się oprzeć temu potężnemu strumieniowi życia. W czasie pobytu w Genewie Balzac wpisał w albumie to zdanie: „Wielcy ludzie są jak skały, czepiają się ich tylko ostrygi“. Pani Hańska dopisała: „W takim razie ja jestem ostrygą...
Balzac pisze do niej całe foljały oddychające miłością, żyje nadzieją spotkania we Włoszech, ale żelazna konieczność jego prac, jego straszliwie pogmatwanych interesów trzyma go w Paryżu. Wszystkie piękne projekty oglądania razem Włoch pełzną na niczem. Spowiada się jej ze wszystkich swoich prac, spraw, interesów, tak iż ta korespondencja