Strona:PL Tadeusz Boy-Żeleński - Nasi okupanci.djvu/092

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.

ta książka zabawną osobliwością, ale nie dziś i nie u nas. Niepodobna jej uważać za indywidualny wybryk. Tam nic nie dzieje się przypadkiem. Wszak książka ta przeszła cenzurę duchowną; czytać ją musiał szereg osób, wydali ją księża Jezuici. Są logiczni: toż to nie co innego, tyko nawrót do ich najlepszych tradycyj w Polsce, do czasów saskich. I jeżeli rzeczy pójdą tym trybem jak obecnie, widzę w tym poradniku — w tej pierwszej i jedynej zdrowej ocenie — odpowiednio rozszerzonej i uzupełnionej — przyszły nasz podręcznik szkolny. Wystarczy aby p. minister oświecenia wyjechał na urlop, a przemyci taki podręcznik ksiądz wiceminister, stwarzając fakt dokonany. Nie ksiądz Żongołłowicz, — na to mam za dobre pojęcie o jego poczuciu humoru, — ale który z jego następców. Bo sądzę, że urząd wiceministra oświecenia już pozostanie przy sutannie na stałe. Nasz kler niełatwo wypuszcza z rąk raz uzyskany stan posiadania...
Jeden z naszych pisarzy — najmilszy sercu i duszy ojca Pirożyńskiego — napisał książkę p. t. Ku czemu Polska szła. Ja daję tym rozważaniom tytuł: Ku czemu Polska idzie... Idzie szybkim krokiem.