Strona:PL Tadeusz Boy-Żeleński - Dziewice konsystorskie.djvu/72

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


tylko odmowną, ponieważ rozwód nie istnieje. Ale mimowoli nasuwają się porównania i refleksje, że, gdyby chodziło o możnych tego świata, znalazłby się sposób, i dla błahszej przyczyny, i bez przyczyny... Rozwodu niema; oczywiście: „Co Bóg złączył“ etc.; ale znalazłby się kruczek do unieważnienia. Czasem nawet dość dziwny kruczek. Niedawno rozmawiała ze mną pewna zamożna ziemianka i opowiadała mi dzieje swego niedoszłego rozwodu. Ni mniej ni więcej, tylko adwokat konsystorski zaproponował jej, aby się podała za lesbijkę (widać z przywróceniem dziewictwa były trudności), poczem mąż zezna, iż z powodu jej przewrotnych gustów zmuszony był ją opuścić. — Jakże ja mogę o sobie takie rzeczy opowiadać! okrzyknęła się dama. — Przecież to poza konsystorz nie wyjdzie, a księża i tak wiedzą, że to nieprawda; to się często praktykuje, odparł najspokojniej adwokat.
Powiedzą na to: przypuśćmy, że istnieją nadużycia, ludzie są ułomni, ale to nie obciąża w niczem zasady. Cóż, kiedy codzienna