Strona:PL Tadeusz Boy-Żeleński - Dziewice konsystorskie.djvu/35

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.

ci z tymże właśnie małżonkiem. Polaku-Katoliku! ja jestem, a przynajmniej byłem, lekarzem; i w tym charakterze wiem niejedno: lekarze mówią dość szczerze między sobą. Ale wystarczy poprostu widzieć i słyszeć co się naokoło dzieje. Byłem świadkiem w miejscu kąpielowem, jak przy bridżu ksiądz, i nie byle jaki, dowiedziawszy się, że jego świeżo poznana partnerka zamierza się rozwodzić, ofiarował jej swoją pomoc i umówił z nią konferencję celem wtajemniczenia jej w najlepsze sposoby. Wszystko bardzo na wesoło, w tonie rozgrywki bridżowej.
Wszystko to idzie jak z płatka; ma — jak powtarzam — tylko jedną ujemną stronę: jest djablo drogie. I stąd wynika paradoks, który, sądzę, jest specjalnością naszego kraju. Niech Polak-Katolik sporządzi sobie listę współpracowników naszych pism bogobojnych, klerykalnych, prawicowych, czy jak je nazywają: niech się przekona, śród tych, którzy najdzielniej szermują zawodowem piórem w obronie katolicyzmu i nierozerwal-