Strona:PL Sue - Siedem grzechów głównych.djvu/900

    Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
    Ta strona została przepisana.

    ; wzruszenie, pomieszanie, nadzieja, pewien niepokój, przebijający się na jej lekko, zarumienionej twarzy, ożywiły jej oczy, przyspieszyły bicie jej serca i nadały rysom uroczy wyraz.
    Antonina była tak dalece zdziwiona tą nagłą przemianą swej przyjaciółki, że klasnąwszy w swoje drobne rączki, zawołała naiwnie:
    — Mój Boże! mój Boże! Zofjo, ja nie wiedziałam, żeś ty taka ładna.
    — I sama Zofja o tem nie wiedziała wcale — odpowiedziała Magdalena, wzruszając ramionami — dopiero ja musiałam odgrzebać tyle wdzięków.
    Wtem służąca pani Dutertre, zapukawszy pierwej do drzwi, weszła do pokoju, mówiąc:
    — Pan chciał się widzieć z panią, jest w fabryce i pyta się, czy pani u siebie.
    — Każ mu powiedzieć, że czekasz na niego, — rzekła margrabina do Zofji półgłosem.
    — Powiedz panu Dutertre, że czekam na niego — powtórzyła Zofja służącej, która zaraz wyszła z pokoju.
    Magdalena, zwróciwszy się potem do swej przyjaciółki, rzekła do niej głosem bardzo wzruszonym:
    — A teraz... bądź zdrowa, Zofjo, oświadcz twemu mężowi, że jest zupełnie bezpieczny od Paskala.
    — Jakto już wyjeżdżasz? — zawołała Zofja ze smutkiem — i kiedyż ja ciebie znowu ujrzę?
    — Nie wiem... może kiedyś; lecz słyszę kroki twego męża, zostawiam cię tedy. — Poczem dodała z uśmiechem: — chciałabym tylko za tą spuszczoną portjerą nacieszyć się widokiem twego triumfu.
    I skinąwszy na Antoninę, aby jej towarzyszyła, schroniła się za portjerę przyległego salonu w chwili, kiedy pan Dutertre wchodził do sypialnego pokoju swej żony. Przez jakiś czas wzrok Karola błąkał się niepewny, jakgdyby szukał pewnej osoby, którą spodziewał się tu za-