Strona:PL Sue - Siedem grzechów głównych.djvu/751

    Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
    Ta strona została przepisana.

    pracę. Ah! wierzaj pan, masz słuszność, oddalmy jeszcze tę myśl, ona jest zbyt okropna.
    — O! mój Boże, właśnie panu to mówiłem, nie zatruwajmy sobie tego pięknego dnia. Otóż, ażeby temu jak najprędzej położyć koniec dodał wesoło pan Paskal rozbijmy interes odrazu, za jednym zamachem, daj mi ów list, i nie mówmy już o tem.
    Dutertre zadrżał, okropna trwoga ścisnęła mu serce i odpowiedział:
    — Panie, podobne naleganie dziwi mnie i zasmuca. Lecz powtarzam panu, że żadną miarą nie mogę uczynić tego czego pan ode mnie żąda.
    — Ah! jakie też z ciebie dziecko! samo to moje naleganie powinno cię przekonać, jaką wagę do tego przywiązuję.
    — Panie, czy to być może?
    — A dlaczegożbym ja przywiązywał do tego taką wagę? Oto dlatego, że i ciebie samego obchodzi.
    — Mnie? nie rozumiem pana.
    — O! bezwątpienia, wrazie chybienia mojej rachuby, jaką pokładam na domu Durand, dlatego tylko, że twoja odmowa nie pozwala mi użyć właściwie tego łotra Marcelange‘a; ponieważ pan nie chce przyjąć moich zwierzeń, muszę je więc zachować przy sobie, być może, że byłbym zniewolony, dla pewnych powodów, których wytłumaczenia także przyjąć nie chcesz, powtarzam — dodał pan Paskal, zwolna wymawiając następujące wyrazy, i wpatrując się zimnym, lecz przenikliwym wzrokiem w swą ofiarę — byłbym mówię zniewolony, coby mi jednakże serce zakrwawiło, zażądać zwrotu moich kapitałów i zamknąć ci mój dalszy kredyt.
    — O! mój Boże! — zawołał Dutertre, składając ręce i pokrywając się śmiertelną bladością.
    — Widzisz więc, szkaradny człowieku, w jakiem ty sam postawiłbyś mnie położeniu! Zmuszać mnie do czy-