Strona:PL Stokrotka i inne bajki.djvu/36

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


czuła radość, że mu ocaliła życie. Martwiło ją tylko, iż nie wiedział o niczem i nie mógł, we śnie nawet marzyć o niej.
Im bardziej zbliżała się do ludzi, tem ich kochała więcej, pragnąc mówić do nich i żyć razem z nimi. Świat ten wydawał jej się rozleglejszym od morza i chciała gorąco poznać wszystkie szczegóły. Siostry nie znały ich, przeto zwróciła się do babki, od której się dowiedziała o tym świecie nadmorskim, jak zwała ląd stały.
— Jeśli człowiek nie utonie, to czyliż żyje wiecznie, — pytała — czy może umiera jak i my, w głębi morza?
— Tak! — rzekła babka — Ludzie umierają, a nawet życie ich jest krótsze niż nasze, które trwa do lat trzystu. Ale my rozpraszamy się po śmierci w pianę morską i nie zostaje z nas nic. Nie posiadając duszy nieśmiertelnej, giniemy jak roślina