Strona:PL Stefan Żeromski - Popioły 02.djvu/366

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.

obdarci, z pustymi brzuchami. Tłomaczyli się, że przy żadnem wojsku nigdy nie byli, że głód marli, że duszy w sobie nie czują. Sąd wojenny zebrany natychmiast, skazał ich na długotrwałe ciężkie roboty w łańcuszkach, do twierdzy częstochowskiej. Na gwałt ustanawiane kresy między Bydgoszczą, Toruniem a Sieradzem do poczty listowej musiały, w braku ludzi, odstawiać na miejsce przeznaczenia pierwszy transport... zbiegów.
Krótko to wszystko trwało. Już w pierwszych dniach, lutego generał Dąbrowski wyszedł z Notecizny i pociągnął ze swoją siłą w marsz, pod rozkazy zrazu Bernadotte’a, księcia Ponte Corvo, później generała Lefebra-Desnouettes, operującego na prawym brzegu Wisły. Rozeszła się w legii wieść: »Na Gdańsk! na Kołobrzeg!« W marszu, na postojach, nocą na pocztach uczył starszy żołnierza, co je ów Gdańsk, gdzie i na jakiej ziemi stoi Kołobrzeg. Nieśli z sobą i rozrzucali wszędzie odezwę generała Dąbrowskiego, z kwatery głównej w Nowem wydaną »Do Holendrów i wszystkich rodu niemieckiego mieszkańców na ziemi Polskiej«, której to odezwy główne punkty głosiły:
»Holendrzy, Niemcy i jakiejkolwiek religii i rodu ludzie, zamieszkali na ziemi Polskiej, którzy się zachowają w swoich domach spokojnie, żadnego z nieprzyjaciółmi kraju nie będą mieć porozumienia, zachowają wierność dla rządu polskiego, wypłacać będą postanowione kontrybucye i podatki, doświadczą wolności w wyznawaniu swojej religii, obrony swoich osób, majątków, uważani będa jako bracia i ziomkowie. Wy zaś, Polacy, — głosiła odezwa — którzy wyzna-