Strona:PL Stefan Żeromski - Popioły 02.djvu/350

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.
NOWY ROK.

Stało się, że »Galicyanie«, Cedro i Olbromski nie dotarli do Częstochowy i upragnionej artyleryi. Krzysztof nie miał ani grosza, gdyż wszystkie swoje pieniądze zostawił w chacie rybackiej. Jego również fundusz, zaszyty w kurcie Rafała, po skrupulatnem obliczeniu nie mógł pokryć kosztów umundurowania artyleryjskiego obudwu. Zresztą Jarzymski wdał się w tę sprawę i swoimi sposoby zdołał nakłonić Rafała do pozostania w Siewierzu. Na pozór wydawało się, że sami Galicyanie zepsuli swą myśl, zbyt długo zatrzymując się w drodze. Czas leciał na skrzydłach, a dzień zwłoki o wszystkiem stanowił. Już we dwa dni po świętach owa cząstka pospolitego ruszenia, która ćwiczyła w Siewierzu, wyszła z »części Krakowskiej«, dążąc na miejsce zebrania, pod Łowicz. Ochotnicy z konieczności, a nadto pod wpływem namowy całego składu oficerskiego, przystali na pospolite rycerstwo w konnicy krakowskiej. Jarzymski sprzedał im dwa konie wierzchowe z własnej stajni, jakoby tak niezrównanej wartości, że cena ich pochłonęła wszystkie niemal dublony, wygarnięte ze