Strona:PL Stefan Żeromski - Ludzie bezdomni 02.djvu/036

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


Gdy nie pomagały przerozmaite, chytre oddziaływania na dyrektora i Krzywosąda, M. Les polecał Judymowi uciekać się do »cichej kasy«. Tak było ze szpitalem i mnóstwem innych rzeczy. Jeżeli nie chciano zgodzić się na jakąś innowacyę, to ją wprost M. Les za pośrednictwem Judyma fundował dla Cisów. Rada zarządzająca krzywiła się, uśmiechała ironicznie, szeptała dowcipne słowa, ale koniec końców czuła się zmuszoną do podziękowań. W ciągu całej jesieni Judym obserwował, badał i mierzył stawy, zajmujące środek parku, a głównie basen, wprowadzający wodę do pierwszego z nich.
Basen urządzony był w ten sposób, że u samego wejścia rzeczki do stawu zbudowano groblę, która podniosła poziom szyi rzecznej o jaki łokieć z górą. Nadmiar wody spadał z szumem do stawu. Ten zbiornik wody skonstruował Krzywosąd, ażeby ozdobić park w takim rodzaju, jak to widział w przeróżnych rezydencyach pańskich. Judym przyszedł do wniosku, że dla osuszenia Cisów trzeba przedewszystkiem skasować ten wynalazek, później pierwszy staw, a dopiero drugi uczynić zbiornikiem, poruszającym maszyny zakładowe. Należało tedy dźwignąć dno rzeczki do wysokości poziomu w niej wody i puścić strumyk po tem dnie twardo ubitem kamieniami. W tym celu trzeba było zbudować rodzaj tamy przed parkiem i podnieść wysokość wody w rzeczce płynącej wśród otwartej doliny, na dużej przestrzeni. Prąd podniesionej wody zlatywałby na twarde dno w parku, sączył się po niem bystro i spływał do pierwszego stawu. Tym sposobem liście z drzew nie gniłyby w wodzie basenu, roztopy