Strona:PL Stefan Żeromski - Ludzie bezdomni 01.djvu/192

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


kawalerów. Guwernantki bywają mądre, albo głupie, złe, albo dobre, brzydkie albo ładne, albo wszystkie muszą być pod tym względem bez zarzutu. Może cudzoziemki, — tego nie wiem. Tam zachód, podobno, łatwiej się opłaca. Ale żywioł miejscowy...
Guwernantka, jako istota obca, zazwyczaj społecznie niższa, jest ciągle na cenzurowanem. Gdyby dała tylko powód do wzmianki — już po niej! Cenzura może być łaskawą, nawet życzliwą, nawet pochlebną, ale nie ustaje nigdy. Przytem już to samo, że się zajmuje stanowisko trudne i niższe, a jest się częstokroć znacznie wyżej — tworzy i udelikatnia uczucie dumy, szlachetne uczucie, które, jak kij, służy do podparcia w chwili znużenia i do obrony przed wrogiem. Ono samo już jest hamulcem niemałym, kto wie, może całkowicie wystarczającym.
26 Października. Czytam Ludwikę Ackermann. Ona mówi w pewnem miejscu, że kobieta, pisząca poezye, jest śmieszna. Zdaje mi się, że ma racyę. Dlaczego?
Poezya jest to szczery głos duszy ludzkiej, wybuch pewnej formy namiętności. Ten rzut ducha musi być walką o rzeczy nowe, głoszeniem tajemnic nieznanych.
Kobieta dotychczas za twórcę uważać się nie ma prawa. Śmieszną jest, gdy przeoczy całą, a tak ogromną wyrwę, która ją dzieli od człowieka szczerego. Jakież to nowe prawdy duszy kobiecej jej poezya zawiera? Tylko miłość (notabene męska). Czasami wrzask rokoszu, to jest czegoś przejściowego, co raczej uboży, niż zbogaca...