Strona:PL Stefan Żeromski - Dzieje grzechu 01.djvu/329

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


pach: mądrość pokuty. A z pokuty staje się tajemniczo — świętość.
Tak to — dumała — z mej mocy, gdym zabiła dzieciątko, wyrasta moje cierpienie. Z cierpienia kwiat ziemski: skrucha...
Śmiech głuchy zabulgotał we łzach, przepełniających piersi. Głowa zwisła na poręcz fotelu, gdyż myśli płynące przez głowę obróciły się w głupstwo. Poczęło ćmieć w całem jestestwie głuchonieme, samo w sobie bytujące cierpienie. Obmierzłym stał się czas, sam dla siebie bytujący — przestrzeń pusta... Czas, nie napełniony niczem oprócz ćmiącego bólu, ukazał się, jak wróg żywy, pełen mocy dyabelskiej. Stał przed oczyma olbrzymi, nieprzebrany i niezwyciężony, jak liguryjskie morze.
Rozdarł ciemności błysk nowy i rzucił w duszę niczem niezachwianą niezłomność pragnienia.
— Zniweczyć czas pusty! Rozedrzeć długość jego szaloną i zmiażdżyć ją w sobie! Nie czekać już i nie drżeć całem ciałem na rozkosz złudzeń oczu i pamięci! Nie pragnąć już rozkoszy cielesnej i nie pamiętać o nocy rodzenia. Nie pamiętać, nie pamiętać, nie pamiętać! Na wieki zapomnieć!
Odejść i spocząć między lądem i falą wieczną...
Głębokie drżenie wewnętrzne. Czy to tam szatan świetlisty przez środek ciemności idzie?
Zalśniły ruchome odmęty wodne. Poślizgnęło się światło morskie z fal na fale. Zdało się oczom skostniałym, że ujrzały w mroku... Marzenie dziwne i straszliwe.
Śniło się im widziadło mocnego anioła, który