Strona:PL Stefan Żeromski - Dzieje grzechu 01.djvu/20

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


prescrite aux vièrges. — »Gdy wspaniale uczesane i przystrojone zjawiacie się wśród ludzi, ściągacie na się oczy i westchnienia młodzieży, gdy zapalacie w sercach ogień miłości — cóż z tego, że nie giniecie same, skoro gubicie bliźnich, dla których niebezpieczniejszemi jesteście, niż żelazo i trucizna«. —
— Ech, »żelazo i trucizna« — to znowu przesada! — pomyślała (ze wzruszeniem ramion i zlekka wywieszając język), prędzej, niż była w stanie zoryentować się, jaki grzech popełnia.
Schyliła się tedy jeszcze bardziej i, zatopiwszy się wszystka w medytacyi, marzyła po polsku, czytając wiersze francuskie kazania: »Jeżeli pozostaniesz czystą i dziewicą, — jesteś równą aniołom Boga. Usiłuj zachować całość dziewictwa twego i skończyć z wytrwałością, coś z męstwem zaczęła. Nie ubiegaj się za ubiorami ciała, lecz za cnotą duszy. Zatapiaj się w Bogu i w niebiosach, a wzniósłszy już oczy tak wysoko, nie zniżaj się ku ziemi«...
— O, Boże mój!... — wzdychała z radością, wzdychała weselnie nad tymi cudnymi wierszami. Zrozumiała ich pachnący, jakoby lotny i rozkwitły sens i unosiła się oczyma ku niebu. To też z najwyższą przykrością posłyszała jednokrotny dźwięk dzwonka.
Tupot nóg Leośki. Za chwilę wsunął się do pokoju ojciec. Był po wiosennemu wyświeżony w letniem paletku, które liczyło już sobie dziewiątą czy dziesiątą wiosnę i zdołało przybrać odcień zielonkawo-rudy. Niemniej wiosennym kolorem uderzały wąsy podkręcone, zrana uczernione na szwarc szatański, a obecnie nabierające od promieni słonecznych barwy świeżo skoszo-