Strona:PL Stefan Żeromski - Duma o hetmanie.djvu/143

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.



Stał tabor bezsilny w czwartem miejscu wytchnienia.
Nie chciał, gdyż nie mógł iść.
Lecz, mało wiele mieszkając, rzuci się ciżba do niesprawy.
Natychmiast, w temże miejscu, ledwie wytchnąwszy, chcieli panowie odzyskać wszystko dobro, ze skarbników przez ciury skradzione.
Tu na tymże placu chcieli karać drapieżność rabusiów.
Atoli większość rycerzy uszła już była z obozu albo od ciosów nieprzyjaciela poległa.
I stało się, że ciurów więcej już było, aniżeli rycerstwa.
Z głodu, pragnienia i z zemsty oddawna narosłej zaczęli znowu ciurowie żakować, rznąć skóry wozów i wywłóczyć dobytek, pętlą imać na arkan z zasadzki walczących na szańcu rycerzy, konie chwytać, objuczać je mienia ostatkiem i w noc czarną uchodzić.
Czując nad sobą sąd za Dniestrem i śmierć prędką, poczęła tłuszcza wrzeć szaleństwem i bezrozumnie pędzić w rozsypkę.
A skoro hetman polny sprawił tabor i sił ostatek wytężył, żeby dalej uchodzić, swar szalony panów z ciurami nie dał rządu dokonać.