Strona:PL Stefan Żeromski - Duma o hetmanie.djvu/129

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.

Krzyczy ze szczerej, z moskiewskiej piersi,
Pozdrowienie ci śle, żal, pożegnanie,
Krzyżem cię żegna i w goście prosi,
W goście ciebie prosi, żebyś wrócił znów
W rozwarte wrota Moskwy macierzy
W Kremla złotego pałac wysoki...
Prosi ciebie w goście, obcego wroga,
Polskich najeźdźców wodza, hetmana...
A na wysokiej wieży kremlowej
Bije dzwon wielki, car wszystkich dzwonów,
Żebyś w drodze słyszał żal, pożegnanie,
Żebyś w drodze pomnił, że ci się kłania,
Nisko ci się kłania prawosławny lud
I za służbę twoją śle ci pochwałę.
Służyłeś ty sprawie na Rusi dobrej,
Nie jak cudzoziemiec, nie jak chytry wróg.
Lecz jak przyjaciel, mądry doradzca:
Przeciw łotrom ostry przypasałeś miecz,
Przeciw rozpustnym wstąpiłeś w strzemię,
Mocną prawicą uśmierzyłeś zgiełk,
W otworzone zamki wszedłeś bez gwałtu,
W dworzyszczu carskiem siadłeś bez pychy.
Skłoniłeś czoło przede czcią Rusi,
Straszną jej klęskę uszanowałeś,
Przed patryarchą zgiąłeś się nisko,
Zrzucone-ś z tronu cary osłonił,
Szablą swą krótką mocno-ś zastawił
Cara Wasyla strzyżoną głowę.
Stały skrzydlate twoje chorągwie
Na dziewiczem polu stały błyszczące,
Ostremi trzaskając w pochwy mieczami.