Strona:PL Stanisław Wyspiański-Noc listopadowa.djvu/056

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


JOANNA
(omdlała)
W. KSIĄŻE
(otwiera z kluczów wszystkie drzwi)
(przenosi ją do innych pokojów)
PANNY
(wbiegają)
(otaczają zemdlałą)
(oddalają się)
W. KSIĄŻE
(wbiega)
(idzie ku jednemu z pokojów)
(rozmawia z kimś we drzwiach)
(po chwili wchodzi na salon)
(obok W. Księcia wchodzi:)
GENDRE
(z pochyloną głową)
W. KSIĄŻE

Ot, co ty mówisz? Na śmierć? — Generał?

GENDRE

Ot, czemuby ja nie umieràł? —
Ja tchórz, — a Wasza Miłość taki, —
tak każdyj czełowièk tchórz, — — a my łajdaki.
A niech bierze, kto chce, — kto chciwy — choćby Bóg, —
takoj ja rozrzutnik, — niech każdy będzie syt,
czort, anioł, Boh i Car, — — — a serce, — cyt, cyt, cyt.
Ja serce miał, — — cha, cha, — dziś mundury i gwiazdy, —
a książe gwiazdę masz, — czoło mnie pali. —