Strona:PL Stanisław Wyspiański-Noc listopadowa.djvu/051

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


JOANNA

Precz.

W. KSIĄŻE

Suko! Ruszaj!

JOANNA

Najświętsza Panno! — Nie — ty, nie wymuszaj.

W. KSIĄŻE

Zapomnisz. — Czego chciałaś? Tam, — już ciebie widzę,
pół omdlałą w mem ręku, — z wstrętów, doniu, szydzę;
będziesz pieścić i tulić, hołubić i wołać,
cha, cha, — co będziesz wołać...

JOANNA

Najświętsza Panienko. —

W. KSIĄŻE

Precz ręce!

JOANNA

Łamiesz. O wstydzie, o męko.

W. KSIĄŻE

Znaj rozkosz. — Ty kobieta, — jak panna wstydliwa, —
godna tronu. Carowa będziesz ty...

JOANNA
(upada)

Ja nieszczęśliwa.

W. KSIĄŻE

Nie klnij, — — nie płacz, — milcz! — cicho — cicho!

JOANNA

Precz.

W. KSIĄŻE

Gniewna, żałosna.