Strona:PL Stanisław Wyspiański-Noc listopadowa.djvu/047

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


jeśli się duch nie wzmoże, w moc się nie rozpręży.
Dzisiaj przeczułem moc, — nademną cięży.
Jnnym dziś, niźli indziej, — nierozumiem siebie.
Widzę wielkość i drżę...

JOANNA

Krocie iskrzących gwiazd...

W. KSIĄŻE

Ty myślą w niebie,
za światem, —

JOANNA

Chłód.

W. KSIĄŻE

Po oknach cienie gonią,

JOANNA

Tam jacyś ludzie są. —

W. KSIĄŻE

Przystępu straże bronią.
Czytujesz Lamartina, —

JOANNA

Zaczęłam dziś rano.
Harmonijne harmonje w muzyce przestworów
i ten Bóg, objawiony w kształcie wszelkich stworów.
Religijne romanse duszy nad jeziorem;
jego myśli nad ranem, myśli nad wieczorem.

W. KSIĄŻE

Tak więc masz idejami duszę zadumaną
i ludzi tam dostrzegasz, gdzie ich cale nie ma;
gdzie są żywi nie widzisz.

JOANNA

Tak duszy oczyma
patrzę i wdzięczna jestem...