Strona:PL Stanisław Wyspiański-Klątwa.djvu/125

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


walona; ostatnim wysiłkiem żegna się i krwią, z rany na czole, krzyż na sobie znaczy, — umiera. Tejże chwili, gdy wsiowi patrzą przykuci grozą, wicher rozrywa drzwi sionki, trzaska oknami; widać w pokojach palące się świece, które gasną natychmiast; ktoś w białej szacie przebiega przez wszystkie pokoje, jakby poszukujący...
to trwa moment; chwila ciszy; poczem bije piorun w pobliżu).

CHÓR.

Wicher się w domie miota,
w sieniach trzaskają wrota,
na ścież ozwarły się się pokoje;
na izbie palą się gromnice
widzieliście, widzieli, — — ?
Dziwa!!
Chodzą osoby w bieli.
..............
..............
Burza nas nocą skrywa! —
Piorun!! we wsiowskie chaty!!
Tu niedaleko, blisko!
Mój dom, moja stodoła!
W moje kopy — boisko!

PUSTELNIK.

Patrzajcie trup, co krwią się korali,
Pioruny znęca!
Jakaś Moc okrutna z nieba
Przeklętą tę uświęca!