Strona:PL Stanisław Przybyszewski-Dla szczęścia.djvu/043

    Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
    Ta strona została uwierzytelniona.

    Chcesz mieć spokojne sumienie, chcesz sobie powiedzieć: Hela zrezygnowała. — Hela zadowolni się przyjaźnią. Chcesz własne sumienie okłamać?!...
    MLICKI (spogląda na nią przez chwilę, potem gwałtownie). Tak, byłaś ze mną szczęśliwa, teraz ja dla siebie szczęścia zapragnąłem. Przy tobie go nie znalazłem!
    HELENA (patrzy nań nieprzytomnie). Nie znalazłeś szczęścia przy mnie?! Więc kłamałeś dwa lata, dzień po dniu kłamałeś!
    MLICKI. Nie kłamałem! Wtedy myślałem, że to szczęście, bo innego nie znałem...
    HELENA (porywa się). Więc teraz ci dam szczęście... zostań przy mnie, a dam ci szczęście! (szybko, nieprzytomnie). Dam ci rozkosze, o których nie śniłeś. Dam ci, dam taką rozkosz, taki raj, dam, dam, tylko nie gardź mną... zostań... Widzisz to strach mój krzyczy... Ja oszaleję bez ciebie — nie, nie, ty też oszalejesz, ona była kochanką innych — przechodziła z rąk do rąk... (pada na kolana).

    (Pukanie do drzwi. Helena zrywa się i przytula do ściany. Mlicki przestraszony patrzy chwilę, a potem ochrypłym głosem).

    MLICKI. Proszę!

    SCENA CZWARTA.

    CIŻ, OLGA.

    OLGA (wchodzi rozpromieniona). A to niespodzianka... (spostrzega Helenę, staje i patrzy na nią