Strona:PL Stanisław Korab Brzozowski - Nim serce ucichło.djvu/57

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


DO CZYTELNIKA.



Głupotą wszelką, grzechom, chciwością i szałem
Nasz umysł owładnięty i ciało niszczone,
A my żywim sumienia wyrzuty pieszczone,
Jak żebracy karmiący robactwo swem ciałem.

Nasze żale są podłe, a grzechy uparte;
Każemy drogo płacić za skruchy wyznanie,
A wesoło zstępując znów w błota otchłanie,
Pragniemy tak łzą nędzną zmyć grzechy niestarte.

A na grzechu wezgłowiu Szatan Trismegista,
Kołysząc zwolna duszę, świadomość zagasza
I woli naszej metal bogaty rozprasza
W mgłę atomów ulotną — mądry alchemista!

Szatan to trzyma nici nami kierujące!
Znajdujemy powaby w przedmiotach szkarady;
Tak co dnia zstępujemy do piekła zagłady,
Bez trwogi, przez ciemności ohydnie cuchnące.