Strona:PL Stanisław Ignacy Witkiewicz-Teatr.djvu/239

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


wia się zaraz zarzut dowolności. Jeśli maluję np. Stefana Batorego pod Pskowem, albo piszę dramat o pewnej, możliwej w rzeczywistości rodzinie pp. X, lub o Karolu V-tym, to wiem przynajmniej co chcę zrobić, a krytyk wie przynajmniej jak ma mnie krytykować, na mocy tego jak widzi świat i co wie o Batorym, w pierwszym wypadku i na tle swoich doświadczeń życiowych i wiadomości o Karolu V-tym w — drugim. En passant bąknie coś dla przyzwoitości o Formie i krytyka napisze mu się sama, jak poemat. Ale jeśli dzieło Sztuki jest jakąś »Konstrukcją Formalną« to przecie wszystko jest dowolne i arcydzieło od knota jest nie do odróżnienia.
Tak myśli przynajmniej większa część publiczności i estetyków. Jednem słowem: jeśli Sztuka jest Pięknem: czyli jeśli istotą jej Czysta Forma, to nie ma ona żadnej wartości, ponieważ nie mamy kryterjów dla ocenienia jej tworów. Nie chcą jednak zrozumieć tego estetycy, że powstawanie konstrukcji formalnych nie jest przypadkowe, w tem znaczeniu jak układ kamyków w worku, który się potrząśnie. Koncepcja formalna: pewna wizja wzrokowa, pewna konstrukcja poetycka, muzyczna, czy teatralna, powstają jako bezpośredni wyraz jedności osobowości, początkowo bez kontroli świadomości, w formie pewnej idei przymusowej, poczem dopiero następuje jej ukonkretyzowanie i korektura intelektu i tak, przy zanieczyszczeniu wizji pierwotnej elementami życiowemi, nadającemi »napięcia kierunkowe i dynamiczne«, powstaje ta mieszanina pierwiastków życiowych i formalnych, który nazywamy dziełem Sztuki i której wartość polega między innemi na przewadze Czystej Formy.
Do tego stopnia nie jest to przypadkiem dla danego artysty, że tak, a nie inaczej musi pisać, malować, lub komponować, iż woli czasem z głodu umrzeć, niż wyrzec się swojego własnego pojmowania Piękna.