Strona:PL Stanisław Ignacy Witkiewicz-Teatr.djvu/198

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Przypomnę jeszcze jedną rzecz Kornelowi Makuszyńskiemu: oto, jak sam zeznał w swych zakopiańskich feljetonach, wylazł kiedyś mimowoli i mimo silnego oporu na szczyt Granatów w Tatrach, zwabiony tam podstępnie przezemnie — wylazł i nie żałował tego. Życzę mu, aby również mimowoli, bez uświadomienia sobie potworności wchodzenia na szczyt jako takiego (die Besteigung als solche) zdobył też inny wierzchołek, tym razem idealny: formalnego poglądu na Sztukę. Oby moje sztuki, urojone według niego jako artystyczna wartość, były dlań czemś w rodzaju owej fikcyjnej Bulki. której pojęcie wprowadzone w dyskusję w Pustej Dolinie, wyprowadziło go na 2225 m. nad poziom morza. Przytem zaznaczyć trzeba, że teorja w Astorji, pojętej praktycznie, jest czemś prawie tak potwornem, jak Astorja w teorji — bez praktyki.
Z ubolewaniem stwierdzić należy u niektórych krytyków zupełne niedocenienie wielkiego czynu dokonanego przez reżyserów i aktorów. Gdyby ktoś z moich wrogów użyczył mi więcej miejsca w jakimś organie prasowym, miałbym na ten temat wiele do powiedzenia. Po za kostjumami i dekoracjami, które zupełnie były inne, niż te, które projektowałem, stwierdzić należy głębokie formalne zrozumienie sztuki przez reżyserów i świetnie, anty-bebechowo, stworzone przez artystów role. Droga do Prawdy w Estetyce i do Czystej Formy w teatrze w związku z dawnymi mistrzami jest ciężka, ale o ile będziemy starać się o wzajemną dobrą wolę, nawet walka pełna nieporozumień przyczynić się może do postępu i do przypomnienia ludziom czem jest Piękno w teatrze, o czem zdaje się zapomnieli zupełnie.
Nieistotność tej odpowiedzi, (oprócz powodu zasadniczego nieistotności zarzutów moich przeciwni-