Strona:PL Stanisław Ignacy Witkiewicz-Pożegnanie jesieni.djvu/451

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.

długo po tem) czasem Prepudrech, ale inaczej, o inaczej — w dźwiękach bezsensownych raczej, niż w słowach. Był teraz w przyjaźni z Helą, (która była kochanką Tempego i pracowała w komisji śledczej dla spraw szczególnej wagi), o rozwodzie nie było mowy. „Ten mnie dziwnie jakoś pokonał“, myślała czasem o księciu z podziwem. Po roku znudziła Hela Tempego swojem okrucieństwem i nymfomanją — Tempe był człowiekiem czystej idei i czystym człowiekiem. W tym czasie wysłano Prepudrecha jako ambasadora P. P. S. N. do rodzinnej Persji. Przed samym wyjazdem pogodzili się państwo Belial definitywnie i wyjechali razem. Podobno w Heli kochał się szach perski i była gwiazdą teherańskich balów. Potem zrobiła rewolucję pałacową i osadziła na tronie swego Azia. Ale rządziła właściwie ona sama, wszechwładnie i niepodzielnie. I krew Bertzów i Szopenfelderów (a nawet Rotszyldów) grała w niej już do końca życia. Metafizycznym transformacjom nie było końca. (Oczywiście dla Atanazego lepiej było, że go zabili tego wieczoru. Można sobie wyobrazić jaki „katzenjammer“ miałby nazajutrz, kiedyby się przekonał na trzeźwo, że jego ideja jest zupełną bzdurą, a do tego okropne skutki nadużycia koko, „Białej Wróżki“. Brrr!]
— No — i o jednego zbytecznego człowieka mniej na świecie — a nawet dw.... chociaż — powiedział któryś (prawdopodobnie najinteligentniejszy) z grupy rozstrzeliwującej, wchodząc do budki. Wkrótce chrapali wszyscy z wyjątkiem nowego dyżurnego, który napewno gorliwiej pilnował państwa Tempego niż jego poprzednik — przykład to dobra rzecz od czasu do czasu. A w głębi mroczniały góry i ledwo mrugały spokojne gwiazdy; w ciszy słychać było czasem bełkot potoku, przynoszony przez chłodny powiew. Ale kto widział to i słyszał? Nikt nie mógł powiedzieć z żalem: „jak dawniej“.