Strona:PL Stanisław Ignacy Witkiewicz-Pożegnanie jesieni.djvu/299

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


— I to mówi ten „bolszewik“ — wtrąciła się Zosia.
— Cicho bądź — nic nie rozumiesz: ja mam podwójny system wartościowania. — Tvardstrup zaśmiał się i powtórzył:
— Komisch. Ein „Doppelwertung system“. Haben Fürstin je so etwas gehört? — zwrócił się do Heli. — Rozmowa prowadzona była po niemiecku. — Ale co to ma wspólnego ze sportem?
— Nie tak „komisch“, jak to się panu wydaje. Względne systemy wartościowania: indywidualny i społeczny, ujmuję w jednym, który jest absolutny: wykazuję konieczność obu poglądów.
— Aber das ist selbstverständlich...
— Największe prawdy stają się samo przez się zrozumiałemi gdy się je wypowie. Ale trzeba je znaleść. Wracając do Grecji, tam powstała, oprócz demokracji, dyskursywna filozofja, jako walka pojęciowa, beznadziejna zresztą, z tajemnicą bytu, czyli upadek religji; tam z upadłej religji, bo za taką uważam religję grecką, wyrosła naturalistyczna sztuka, której odrodzenie było przyczyną upadku całej europejskiej sztuki na długie wieki; tam wreszcie powstał sport jako taki, również pierwszy symptom degeneracji. Ta manja dzisiejsza nie jest czemś dodatniem, tylko jednym z dowodów, że dzisiejsza ludzkość schodzi na psy. Uważać to za coś pozytywnego to tak, jakby syfilityk cieszył się, że ma wysypkę, ponieważ jest to reakcją organizmu, walczącego z chorobą. Dawni ludzie nie potrzebowali sportu: byli zdrowi i silni z natury. Dziś sport zabija wszystko, zastępuje nawet sztukę, która upada coraz bardziej. Ja sam bardzo lubię narty, ale nie znoszę jak z was, sportsmanów, robi się największe chwały narodów i kiedy wasze idjotyczne rekordy zajmują tyle miejsca w gazetach, gdzie tego miejsca niema na poważną artystyczną krytykę — bo ta, która jest, to są bzdury — i na polemikę w kwestjach sztuki. —