Strona:PL Stanisław Brzozowski - Legenda Młodej Polski.djvu/195

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


musi się dokonać w momencie, kiedy jesteśmy najmniej przygotowani do jego wykonania. I ważną jest rzeczą, abyśmy nauczyli się rozróżniać te dwa kierunki, dwa biegunowo przeciwne sobie prądy. Każde stanowisko, każdy moment duchowego życia może tu nas wprowadzić w błąd, na każdym kroku możliwe są upadki w swobodę od wszelkiej treści, od wszelkiej prawości od wszelkiej prawdy. Najgłośniej mówi o sobie ta swoboda. Jest moment, kiedy nie pozostało już z poprzedniego świata nic, nic z nas samych, o ileśmy do tego świata należeli. Moment czystej samowoli. W tej chwili możemy zrozumieć, że nie mamy nic wobec żywiołu, że prysły wszelkie postacie naszej duchowej tożsamości z „bytem“, naszej duchowej wobec niego zasługi, że żadna forma „ducha“ tu nie jest wystarczającą podstawą. Tu waży się zagadnienie. Nasuwa się wniosek, że jeżeli żadna forma ducha nie jest podstawą obowiązującą i pewną, każda jest lub może się stać prawem życia; lub też inny, w którym jest prawda, że jako obca żywiołowi, żywa siła tkwimy w nim i nie duchem, lecz siłą zdobywamy na nim wszystko, ze wnętrze świata nie otwiera się na żadne sezamowe zaklęcie, że jest ono dla psychiki bezpośrednio nieprzenikalne, że jedynie siła nasza, praca, tworzą dla nas oparcie i drogi, wyrywają każdy strzęp istnienia; stwarzają nasz świat i nasze na nim życie — wśród chaosu.
Tu ma wielkie znaczenie fakt, że literatura jest wytwarzana przez ludzi, oddartych całkowicie od wytwórczego procesu. Człowiek mimoli zawsze obiektywizuje warunki swego istnienia, wyrzuca po za siebie, jako świat, stosunki, zachodzące pomiędzy własnemu przeżyciami. Rozkład danej rzeczywistości uka-