Strona:PL Sofoklesa Tragedye (Morawski).djvu/486

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


EDYP.

O dzieci! wstrętną odemnie powolność
       1205 Wyście wymogły. Niech będzie, jak chcecie.
Lecz, książę, proszę, skoro on się zjawi,
Niech nikt się panem nademną nie stawi.

TEZEUSZ.

Raz to, nie więcej, wystarczy mi słyszeć.
Przechwałki wstrętne! Lecz wiedz, że bez trwogi
       1210 Żyć będziesz, póki żyć dadzą mi bogi.

CHÓR.

       1211—1248 Kto o długim śni żywocie,
Nie syt wieku zwykłej miary,
O tym sądzę, że w głupocie
Zgubne goni mary.
Bo dni długie troską ściele
Życie, morząc myśl w człowieku;
Rzadko znajdzie już wesele,
Kto przestąpi pełnię wieku.
Aż mu ulgę da u kresu
Bezmiłosna a wszechpewna
I bezpląsa i bezśpiewna
Śmierć zesłana od Hadesu.

Najprzedniejszą rzeczą nie żyć,
Drugą zasię w tamte strony,
Skąd przybyłeś raz zrodzony,
Chyżym krokiem zmierzyć.
Bo gdy przemknie wiek młodzieńczy,
Co wśród lekkich rojeń płynie,
Czemże życie nie udręczy
Jakiż znój je minie?
Mordu, swarów, złości zazna,