Strona:PL Sofoklesa Tragedye (Morawski).djvu/457

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


EDYP.

Z czasem się o tem przekonasz, nie teraz.

TEZEUSZ.

Kiedyż ujawni się twoja danina?

EDYP.

Kiedy już skonam, a ty mnie pogrzebiesz.

TEZEUSZ.

Ostatniej żądasz posługi, a życie
       585 Czyś to przepomniał i za nic masz sobie?

EDYP.

Tamto mi będzie dla tego rękojmią.

TEZEUSZ.

Ależ o drobną prosisz mnie usługę!

EDYP.

O nie! nie drobne stąd będą rozterki.

TEZEUSZ.

Mniemasz, że krewni twoi mnie zaczepią?

EDYP.

       590 Zmuszać mnie będą, bym do nich powrócił.

TEZEUSZ.

Toć wbrew ich woli nie pięknie się tułać.

EDYP.

Toć, kiedym w domu chciał zostać, nie dali.

TEZEUSZ.

Niemądry! w klęsce gniew zysku nie daje.

EDYP.

Strofuj, poznawszy rzecz, wstrzymaj się teraz.