Strona:PL Smolik - Po drodze.pdf/104

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Achilles wbił struchlały wzrok.
»Hej! broń się witeziu!
krwi twojej pożądam —
ja, Pentezilea!«

Gna k’niemu w skok.

Śmiertelnie się spiął
podkową lśniąc koń.
Achilles zadrżał: jego broń
spłynęła krwią gorącą.

Dwie śnieżne dłonie
pierścień’mi lśniąc
ku ziemi lecą.

Na koń już nie siędzie,
ni głosu dobędzie
Pentezilea.

Trzy dni Achilles w namiocie swym
ukryty trwał;
serce na zawsze strute miał.

Tak ścięła witezia
Pentezilea...