Strona:PL Sielanki Józefa Bartłomieja i Szymona Zimorowiczów.djvu/163

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


demnaście i wydał 1663, jednak nie pod swojem, ale pod swojego młodszego brata Szymona, imieniem. To było powodem że powszechnie przypisywano je Szymonowi, aż do Augusta Bielowskiego, który w rozprawie swej „dwaj Zimorowicze” zamieszczonej w Tygodniku literackim poznańskim, błąd ten sprostował, opierając się nietylko na różnicy stylu, ale i na zeznaniu samego Bartłomieja, który się tych sielanek autorem w swej historyi miasta Lwowa wyraźnie mieni.
Pierwotnie wyszły one pod napisem „Sielanki nowe ruskie różnym stanom dla zabawy teraz świeżo wydane przez Symeona Zimorowicza 1663.” W sto lat odtłoczono je wraz z innemi utworami pasterskiemi w zbiorze „Sielanki polskie z różnych autorów zebrane w Warszawie 1770,” i po drugi raz w tymże zbiorze pomnożonym i óśmiu rycinami przyozdobionym w Lipsku 1778 nakładem warszawskim Groella — później wyszły znowu w obszerniejszym zbiorze „sielanek polskich z różnych pisarzów zebranych” wyd. Mostowskiego Tadeusza w Warszawie 1805, i w kieszunkowej bibliotece klassyków polskich Jan. Nep. Bobrowicza w Lipsku 1836.
Sielanki Bartłomieja Zimorowicza niewiele mieszczą w sobie z owego żywiołu prawdziwie pasterskiego, na jaki natrafiamy u starożytnych, którzy malując obraz szczęśliwego i swobodnego życia naiwnych pasterzy, przypominają wiek złoty, kiedy człowiek nieznał innych potrzeb nad te, które mu przyroda sama nastręczała. Tylko w kilku sielankach przemaga żywioł pasterski, reszta są raczej w sielską suknię ubranemi rozgwarami opisowej treści, lub nawet czystemi opisami jak: Kozaczyzna i Burda ruska, w niektórych przyziera znowu barwa elegijna — mianowicie Filoretę, napisaną po stracie żony, można by śmiało do elegii policzyć.

Sielanki te mają jednak tę niemałą zaletę, że autor ich mimo naśladownictwa i pojścia za ówcześnym smakiem w strojeniu wierszów kwiatami mity greckiej,[1] zdołał się wyswobodzić z pod wpływu sztuki i we własnym narodowym uczuciu szukając pokarmu, nietylko twory swoje natchnął rodzimem życiem, ale i urozmaicił to życie. „Domowe i obywatelskie zachody, powiada Aug. Bielowski, cisnęły mu się pod pióro. Z pod łuski zmyśleń greckich, któremi rozpoczyna swój zawód, występuje coraz silniej swojszczyzna. Ma on stronę od poprzednika nietkniętą, i dzieje jej z biegłością dotyka. Jeżeli przy Szymonowiczu zostaje chwała że stworzył polską sielankę, Zimorowicz rozszerzył jej zakres i zrobił w swoim sposobie narodową poezyę rzeczywistości. Rozmaitszy od poprzednika pomnożył znakomicie szereg swojskich obrazów, które tamten skąpo tylko i jakby od niechceiiia nakreślił.” Wiersz za-

  1. Nieobstając w cale za używaniem greckiej mity w poezyi nowożytnej, nie mogę jednakże pojąć, dla czego dla rzeczonej mity mają dla nas tracić wartość Zygmuntowscy poeci i rymotworcy, kiedy Schiller, w naszym dopiero wieku przedwcześnie zmarły, zachwycał i jeszcze zachwyca Niemców pomimo, że w tworach jego nie mało znajduje się greckiej mity. Nam widać dosyć byle jakiego powodu, by się wymówić od pożytecznego czytania. P. W.